Kupcy ochoczo przyczyli si do toastu. Grotowski wychyli do dna swj kieliszek, po czym obj mnie pijackim gestem i ni std ni zowd szepn mi do ucha: .. Kochae j? .. Czy tak .. No to bye gupi! .. Spojrzaem mu w oczy, ale nie dojrzaem w nich ani cienia wiadomoci. Byo jasne, e nie dowiem si ju niczego ponadto, co usyszaem przed chwil. 